Pisarka złożyła wniosek o zwolnienie z funkcji
Juli Zeh poinformowała władze Brandenburgii, że nie jest już w stanie poświęcać wystarczająco dużo czasu pracy w sądzie konstytucyjnym. W piśmie skierowanym do przewodniczącej parlamentu Ulrike Liedtke uzasadniła swoją decyzję obowiązkami zawodowymi. Informację o wniosku przekazał landtag w Poczdamie, a następnie opisała ją rozgłośnia rbb24.
Zeh pełniła funkcję honorowej sędzi od 2019 roku. Jej kadencja miała potrwać do 2029 roku, dlatego obecna decyzja oznacza odejście przed wyznaczonym terminem. W niemieckich mediach zwrócono uwagę na podwójną rolę autorki, która łączy działalność literacką z praktyką prawniczą. W ostatnim czasie ukazała się jej kolejna książka, jednak nie należy sprowadzać powodów rezygnacji wyłącznie do jednego projektu.
Kim jest Juli Zeh i jak trafiła do sądu
Juli Zeh jest niemiecką pisarką i absolwentką prawa, a w dokumentach sądowych występuje pod nazwiskiem Julia Finck. Od lat mieszka w Brandenburgii i angażuje się w debatę o praworządności oraz roli instytucji demokratycznych. Do sądu konstytucyjnego trafiła z rekomendacji SPD, której jest członkinią. Funkcję wykonywała honorowo, obok swojej głównej pracy zawodowej.
Sąd konstytucyjny Brandenburgii nie jest częścią federalnego Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe. To odrębna instytucja, która rozstrzyga sprawy dotyczące konstytucji kraju związkowego. Z tego względu obsada jego składu zależy od miejscowego parlamentu. Polityczne układy w landtagu wpływają więc na to, jak szybko możliwe będzie powołanie następcy Zeh.
Większość dwóch trzecich utrudnia wybór następcy
Sąd konstytucyjny Brandenburgii liczy normalnie dziewięciu członków. Sędziowie są wybierani przez landtag większością dwóch trzecich głosów na dziesięcioletnią kadencję. Po odejściu Zeh pozostaje osiem osób, choć według rbb24 sąd co do zasady może podejmować decyzje przy udziale sześciu członków. Nie oznacza to jednak, że wakat nie ma znaczenia dla funkcjonowania instytucji.
Największym problemem jest układ sił w parlamencie. AfD posiada 30 mandatów, co daje jej możliwość blokowania decyzji wymagających kwalifikowanej większości. W praktyce wybór nowej osoby może wymagać porozumienia wykraczającego poza dotychczasową większość. Wcześniejsze spory polityczne w Niemczech, takie jak propozycje AfD dotyczące obowiązkowych szczepień, pokazują, że stanowiska ugrupowań mogą być bardzo odległe.
Reakcja SPD i pytanie o niezależność sądu
Przedstawiciele SPD wyrazili żal z powodu decyzji pisarki. Szef frakcji Björn Lüttmann wskazywał na jej niezależną postawę i wkład w pracę sądu. Dla partii, która zgłosiła kandydaturę Zeh, konieczność wyłonienia nowej osoby oznacza teraz zarówno zadanie polityczne, jak i odpowiedzialność za zachowanie sprawności instytucji.
Wybór sędziów większością kwalifikowaną ma zachęcać do szerokiego kompromisu. Jednocześnie w sytuacji silnego podziału sceny politycznej może prowadzić do długich negocjacji. Debata o tym, jak niemieckie instytucje działają po zmianach poparcia wyborczego, pojawiała się już przy okazji przygotowań do demonstracji i napięć politycznych. W sprawie wakatu nie ogłoszono jeszcze uzgodnionej kandydatury.
Co wydarzy się teraz w Poczdamie
Kolejnym krokiem powinno być formalne rozpatrzenie wniosku Zeh oraz rozpoczęcie procedury wyboru nowego członka sądu. Nie podano dotąd daty zakończenia tych działań. Nie wiadomo również, czy parlament będzie w stanie osiągnąć wymagane porozumienie przy pierwszym głosowaniu. Te kwestie pozostają otwarte i wymagają śledzenia komunikatów landtagu.
W szerszym tle pozostaje kwestia relacji między polityką a wymiarem sprawiedliwości. Niemcy prowadzą równolegle dyskusje o ochronie instytucji, prawach obywatelskich i roli państwa, czego przykładem są debaty o europejskich regulacjach cyfrowych. Sama rezygnacja Zeh nie oznacza jednak kryzysu konstytucyjnego. To konkretna decyzja personalna, której konsekwencje mogą okazać się poważniejsze z powodu trudnego arytmetycznie głosowania.
Najważniejsze punkty
- Juli Zeh poprosiła o wcześniejsze zwolnienie z funkcji sędzi.
- Do obsadzenia stanowiska potrzeba większości dwóch trzecich landtagu.
- Układ sił politycznych może utrudnić wybór następcy.
Źródła informacji
Landtag Brandenburgii, rbb24