Co zapowiedział minister transportu?
We wtorek 3 listopada federalny minister transportu Steffen Bilger z CDU opowiedział się za wprowadzeniem urządzeń określanych jako Handy-Blitzer na terenie całych Niemiec. Systemy Monocam wykorzystują kamery do wykrywania sytuacji, w których osoba prowadząca pojazd trzyma telefon i może być rozproszona podczas jazdy.
Ważne zastrzeżenie: wypowiedź ministra jest zapowiedzią działań na rzecz nowych regulacji, a nie informacją o obowiązywaniu jednolitego systemu kontroli w każdym landzie. Niemcy mają federalny podział kompetencji, dlatego praktyczne rozszerzenie technologii wymaga odpowiednich podstaw prawnych i rozwiązań organizacyjnych.
Bilger wskazuje na doświadczenia Nadrenii-Palatynatu, gdzie podobne urządzenia już stosowano. Według ministra kamery mogą pomóc w ujawnianiu naruszeń trudnych do zauważenia podczas tradycyjnych patroli. Nie oznacza to, że każde zdjęcie wykonane przez urządzenie stanowi automatycznie dowód wykroczenia.
Jak działa Monocam i co budzi wątpliwości?
Urządzenia obserwują wnętrza przejeżdżających pojazdów z odpowiednio dobranego miejsca. Algorytm może wskazać obraz sugerujący korzystanie z telefonu, lecz potrzebna jest ocena, czy rzeczywiście doszło do naruszenia przepisów. Z tego powodu system nie sprowadza się do prostego automatu wystawiającego mandaty każdemu kierowcy, którego ręka znalazła się przy kierownicy.
Policja Dolnej Saksonii poparła pomysł ogólnokrajowych przepisów pozwalających na zautomatyzowaną kontrolę. Jednocześnie przedstawiciel niemieckiego związku policyjnego Patrick Seegers zwrócił uwagę, że ręczna weryfikacja materiału fotograficznego wymaga personelu. Zysk z szybszego wykrywania wykroczeń należy więc zestawić z kosztami późniejszej obsługi.
Dyskusja dotyczy również zasad przetwarzania obrazów z wnętrz samochodów. Technologia musi działać w granicach prawa i pozwalać odróżniać rzeczywiste naruszenia od sytuacji, w których kierowca nie korzysta z telefonu. Nie ma podstaw, aby twierdzić, że kamery w całych Niemczech już fotografują wszystkich prowadzących.
Mandat za telefon i znaczenie dla kierowców z Polski
ADAC przypomina, że standardowa sankcja za niedozwolone używanie telefonu podczas jazdy wynosi w Niemczech 100 euro oraz jeden punkt w rejestrze we Flensburgu. W określonych okolicznościach, zwłaszcza gdy dochodzi do zagrożenia lub szkody, konsekwencje mogą być poważniejsze. Warto odróżnić istniejące przepisy o telefonach od dopiero postulowanego rozszerzenia sposobu ich egzekwowania.
Dla Polaków jeżdżących po Niemczech najważniejsza informacja jest prosta: zakaz niedozwolonego korzystania z telefonu obowiązuje już teraz, niezależnie od tego, czy na danej trasie zamontowano Monocam. Nie ma więc żadnego okresu przejściowego, w którym używanie smartfona za kierownicą byłoby dopuszczalne.
Temat wpisuje się w szerszą debatę o bezpieczeństwie ruchu drogowego w Niemczech, gdzie służby analizują różne formy ryzykownej jazdy. Jednak wykroczenia związane z telefonem i nielegalne wyścigi to odrębne kategorie zachowań i nie należy mieszać statystyk obu zjawisk.
Rozszerzenie systemu kamer będzie zależało nie tylko od decyzji politycznej, ale również od procedur weryfikacji materiału i zasad ochrony danych. Wprowadzenie urządzeń nie zmienia samej istoty wykroczenia: to sposób ujawniania zachowania już zabronionego. Kierowcy nie powinni utożsamiać zapowiedzi ministra z nową, obowiązującą od dziś karą.
W archiwum Trybuny Polskiej opisywaliśmy również nielegalnych wyścigach w Berlinie. To odrębna sprawa, lecz pomaga umieścić obecne wydarzenie w szerszym kontekście bez utożsamiania ich przyczyn.
Na razie nie podano potwierdzonego harmonogramu wprowadzenia kamer we wszystkich landach. Kolejnym etapem będą uzgodnienia prawne i decyzje władz. Kierowcy powinni kierować się obowiązującymi przepisami, a nie samą zapowiedzią nowych urządzeń.
Źródła informacji
- ADAC
- Tagesschau
- dpa