Przedsiębiorca z Künzelsau w gronie elektorów
Reinhold Würth, znany z rozwoju firmy zajmującej się elementami mocującymi i techniką montażową, otrzymał mandat elektora z Badenii-Wirtembergii. Tamtejszy parlament krajowy wybrał swoich przedstawicieli na Zgromadzenie Federalne. O wyborze Würtha i jego reakcji informowała w niedzielę niemiecka agencja dpa.
Przedsiębiorca podkreślił, że możliwość udziału w wyborze głowy państwa traktuje jako zaszczyt. W swojej wypowiedzi odniósł się do odpowiedzialności za demokrację, wolność i pomyślność następnych pokoleń. Nie jest to deklaracja poparcia dla konkretnej kandydatki lub kandydata.
Würth ma 91 lat. Jego obecność pokazuje specyfikę niemieckiego systemu: głowę państwa wybierają nie tylko czynni posłowie i politycy krajowi, lecz także wskazane przez parlamenty landów osoby z życia społecznego, gospodarczego i kulturalnego.
Kto bierze udział w Zgromadzeniu Federalnym
| Grupa elektorów | Liczba |
|---|---|
| Posłowie Bundestagu | 630 |
| Delegaci parlamentów krajowych | 630 |
| Łącznie | 1260 |
Zgodnie z informacją Bundestagu najbliższa Bundesversammlung będzie się składała z 1260 członków. Połowę, czyli 630 osób, stanowią posłowie do Bundestagu. Drugie 630 miejsc przypada przedstawicielom wybranym przez parlamenty 16 krajów związkowych. Podział mandatów między landy zależy od liczby ludności.
Badenia-Wirtembergia wybrała wśród swoich reprezentantów również byłego piłkarza Cacau i piosenkarza Hartmuta Englera. W gronie wskazanych osób znalazła się także noblistka Christiane Nüsslein-Volhard. Ich obecność nie zmienia charakteru głosowania: każdy uczestniczy w pracy tego samego, powoływanego specjalnie organu.
Mandat elektora nie wymaga posiadania własnego mandatu w landtagu. Parlamenty krajowe mogą wybrać osoby spoza bieżącej polityki; dzięki temu w jednym głosowaniu spotykają się reprezentanci różnych środowisk. Ostateczny wynik zależy jednak od oddanych głosów, a nie popularności znanych uczestników.
30 stycznia 2027 roku - jeden dzień, szczególna procedura
Bundestag oficjalnie wyznaczył termin osiemnastego Zgromadzenia Federalnego na sobotę 30 stycznia 2027 roku. Procedura odbędzie się w Berlinie, a jej jedynym zadaniem jest wybór nowej osoby na urząd prezydenta. Kadencja Franka-Waltera Steinmeiera kończy się 18 marca 2027 roku.
Głosowanie jest tajne i odbywa się bez debaty poprzedzającej wybór. W pierwszej i drugiej turze konieczna jest bezwzględna większość głosów. Jeżeli nikt jej nie uzyska, w trzeciej turze wygrywa osoba z największą liczbą głosów. Takie zasady przedstawia oficjalny serwis Bundestagu.
Wybrany prezydent lub prezydentka nie zastępuje urzędującego szefa państwa natychmiast po policzeniu kart. Nowa kadencja zaczyna się po zakończeniu kadencji poprzednika. W tym przypadku oznacza to marcową zmianę na stanowisku.
Ilse Aigner i pytanie o pierwszą prezydentkę
Wśród nazwisk wymienianych w debacie znajduje się Ilse Aigner, przewodnicząca bawarskiego parlamentu z CSU. Według doniesień Reutersa z 6 listopada CDU i CSU zbliżyły stanowiska co do jej kandydatury. Oficjalne ogłoszenie przewidywano po kolejnych posiedzeniach władz partyjnych, dlatego depeszy o porozumieniu nie należy utożsamiać z formalną nominacją. Niemieckie media opisują rosnące poparcie dla niej wewnątrz ugrupowań chadeckich, ale na 8 listopada nie należy pisać o oficjalnej, rozstrzygniętej nominacji.
Kanclerz Friedrich Merz wyrażał życzenie, aby na najwyższy urząd została wybrana kobieta. Stan negocjacji w CDU i CSU opisaliśmy w materiale o poszukiwaniu następczyni Steinmeiera. Decyzje partyjnych gremiów i ewentualne porozumienie koalicjantów pozostają osobnym etapem od właściwego głosowania elektorów.
Dyskusja nie dotyczy wyłącznie nazwiska. W niemieckim systemie prezydent pełni funkcję głowy państwa, reprezentuje kraj i może wpływać na debatę publiczną przez swoje wystąpienia. Wcześniejsze ostrzeżenia Steinmeiera dotyczące demokracji i sztucznej inteligencji pokazują, dlaczego urząd ma znaczenie wykraczające poza ceremoniał.
Dlaczego wypowiedź Würtha jest istotna
Wypowiedź znanego przedsiębiorcy pojawia się w chwili, gdy trwa polityczne uzgadnianie kandydatur. Nie jest jego oficjalnym stanowiskiem w sprawie konkretnej osoby. Ważne jest raczej przypomnienie, że procedura wyboru prezydenta w Niemczech ma odmienną konstrukcję niż powszechne głosowanie obywateli znane z Polski.
Z prawnego punktu widzenia nawet najbardziej znany delegat nie ma większej liczby głosów niż inny członek Zgromadzenia. Udział Würtha ma więc znaczenie symboliczne i społeczne, ale nie oznacza przywileju politycznego przy liczeniu głosów. Wyborcy niemieccy nie otrzymają 30 stycznia kart do głosowania w lokalach wyborczych. Decyzja zapadnie wśród parlamentarzystów federalnych i delegatów landów, w tym osób takich jak Würth. Na wynik nie składają się internetowe sondaże ani bezpośrednie głosy mieszkańców.
W szerszym tle jest debata o napięciach społecznych i granicach protestu w Niemczech. Udział w procedurach konstytucyjnych stanowi jednak inny rodzaj aktywności niż demonstracje. Dla czytelnika najważniejszy jest termin, skład elektorów i fakt, że nazwisko zwycięzcy wciąż nie jest rozstrzygnięte.
Źródła informacji
Deutsche Presse-Agentur, Deutscher Bundestag, Reuters