Sąd Apelacyjny w Poznaniu skrócił karę Maciejowi M.
Rozprawa apelacyjna odbyła się 1 października. Sąd odroczył ogłoszenie wyroku do 15 października ze względu na zawiłość sprawy. Obrońcy Macieja M. domagali się uniewinnienia. Alternatywnie wnosili o uchylenie orzeczenia i przekazanie sprawy sądowi okręgowemu do ponownego rozpoznania. Prokurator oraz pełnomocniczka fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! chcieli utrzymania wyroku pierwszej instancji.
Sąd odwoławczy podtrzymał rozstrzygnięcie o winie w zakresie znęcania się nad zwierzętami. Wskazał, że materiał dowodowy został wcześniej oceniony bardzo skrupulatnie. Zmienił jednak wymiar kary i wysokość nawiązki. Maciej M. odpowiadał przed sądem z wolnej stopy.
- Kara pozbawienia wolności została zmniejszona z 2 lat do roku i 10 miesięcy.
- Nawiązkę dla kilku fundacji obniżono ze 100 tys. zł do 45 tys. zł.
- Wyrok ogłoszony 15 października jest prawomocny.
„Oskarżony jest z wykształcenia inżynierem zootechniki i przez lata zawodowo zajmował się hodowlą zwierząt egzotycznych. Doskonale wiedział, jakie są podstawowe potrzeby tych zwierząt. To on zdecydował, że marabuty będą zamknięte w pomieszczeniach, w których nie mogą rozłożyć skrzydeł”
„Prawo nie wymaga, by chciał, żeby zwierzęta cierpiały. Wystarczy, że świadomie urządził im takie życie.”
Joanna Rucińska o nadzorze weterynaryjnym i zabezpieczeniu klatek
Proces rozpoczął się w 2019 roku. Wyrok pierwszej instancji zapadł 16 lutego 2026 roku. Sąd uznał wówczas Macieja M. za winnego szeregu przestępstw określonych w ustawie o ochronie zwierząt. Orzekł łączną karę 2 lat pozbawienia wolności. W pierwszej instancji nałożono również 10-letnie zakazy posiadania wszelkich zwierząt oraz prowadzenia jakiejkolwiek działalności związanej z ich hodowlą i utrzymaniem. Zasądzono także świadczenia na rzecz kilku fundacji. W ustnym uzasadnieniu sędzia Joanna Rucińska, zwróciła uwagę na niewłaściwy nadzór służb weterynaryjnych. Wskazała też na warunki utrzymywania zwierząt i sposób zabezpieczenia klatek. Według sądu stwarzał on bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia przypadkowych osób.
„W poczuciu całkowitej bezkarności, pod pozorem prowadzenia cyrku, nabywał i hodował coraz to więcej gatunków zwierząt, w tym takich, których posiadanie w jego sytuacji było zabronione. Przy czym zwierzętom tym nie zapewniał właściwych warunków bytowania i dodatkowo narażał wiele przypadkowych osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia czy nawet życia, w związku z niewłaściwym zabezpieczeniem klatek”
„Miał pełną świadomość, że jego działanie jest sprzeczne z obowiązującymi przepisami. Wypowiadając się na forum internetowym, wskazywał, że mimo rozporządzenia zabraniającego hodowli tych zwierząt, rozbudowuje hodowlę”
Niemal 300 zwierząt w Pyszącej i interwencja służb
Sprawa rozpoczęła się w połowie 2017 roku. Policja weszła wówczas na teren prowadzonej przez Macieja M. hodowli zwierząt egzotycznych, zarejestrowanej jako cyrk. Znaleziono tam niemal 300 zwierząt. Wśród nich były gatunki chronione, a także tygrysy, lamparty perskie, rysie, antylopy i pumy. Była to jedna z największych przeprowadzonych w Polsce interwencji dotyczących dzikich zwierząt objętych ochroną gatunkową. Według Fundacji Viva! prawie 300 zwierzętami opiekowało się tylko 2 pracowników. Organizacja alarmowała o stanie pomieszczeń i wybiegów. Część ewakuowanych osobników przewieziono do ogrodów zoologicznych w Poznaniu, Warszawie, Bydgoszczy i Chorzowie. Pozostałe przyjęły europejskie azyle dla dzikich zwierząt. Do tych placówek trafiły głównie małpy i duże koty.
„stan sanitarny pomieszczeń i wybiegów był skandaliczny i zagrażał bezpośrednio życiu i zdrowiu wszystkich zwierząt”
W interwencji na terenie hodowli uczestniczyli przedstawiciele służb i organizacji zajmujących się ochroną zwierząt.
- Wielkopolscy policjanci.
- Koordynator do spraw konwencji o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem z Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu.
- Przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii.
- Przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”.
- Przedstawiciele fundacji Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva!
- Przedstawiciele Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu.
Maciej M. przed sądem i 19 zarzucanych przestępstw
Maciejowi M. zarzucono łącznie 19 przestępstw. Oskarżenie obejmowało znęcanie się nad zwierzętami, podrabianie dokumentów, przywłaszczenie zwierzęcia oraz naruszanie praw pracowniczych. Dotyczyło również naruszenia przepisów Unii Europejskiej regulujących obrót zwierzętami w ramach ochrony gatunków dziko żyjących zwierząt. Za zarzucane czyny groziło mu do 5 lat więzienia.
Podczas pierwszej rozprawy przyznał się tylko do części zarzutów związanych z formalnościami pracodawcy. Zapewniał, że hodowlę prowadził od wielu lat. Powoływał się na kontrole jednostek administracyjnych oraz powiatowego i wojewódzkiego lekarza weterynarii. Twierdził, że działalność stopniowo przekształcała się w cyrk. Chciał wykorzystywać zwierzęta także w reklamach. Przekonywał ponadto, że w Polsce zarejestrowano kilkadziesiąt działalności funkcjonujących na takich samych zasadach jak hodowla w Pyszącej.
„przyznaję się tylko do tego, że jako pracodawca nie dokonałem należytych formalności i nie zgłosiłem pracowników do ZUS”
„W miarę rozwoju ewoluowało to w kierunku cyrku, ponieważ chciałem nie tylko hodować i eksponować zwierzęta, ale też wykorzystywać je w celach rozrywkowych, np. przez ich udział w reklamach”
Oskarżony utrzymywał, że taka działalność „nie jest niczym nowym w Polsce i Europie”. Kwestionował również zarzut dotyczący handlu i obrotu zwierzętami. Opinię w tej sprawie określił jako „fikcja literacka osoby, która sporządziła opinię w tej sprawie”.
„Wszystkie zwierzęta zostały sprowadzone w sposób legalny, z dokumentami wymaganymi w tracie transportu (…) były to normalne transfery, które przeprowadzają ogrody zoologiczne, prywatne hodowle, cyrki. Nie miało to nic wspólnego z przemytem, tym bardziej handlem zwierzętami. Niektóre zwierzęta z listy, którą przedstawiła prokuratura, nigdy nie były w Pyszącej”
Wnioski obrony o uniewinnienie lub ponowne rozpoznanie sprawy, nie doprowadziły do takiego rozstrzygnięcia.
FAQ
Jaki prawomocny wyrok usłyszał Maciej M.?
Sąd Apelacyjny w Poznaniu potwierdził jego winę w zakresie znęcania się nad zwierzętami. Skrócił karę z 2 lat do roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Nawiązkę na rzecz kilku fundacji obniżył ze 100 tys. zł do 45 tys. zł.
Kiedy ogłoszono wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu?
Wyrok ogłoszono 15 października. Rozprawa odbyła się 1 października, ale ze względu na zawiłość sprawy sąd odroczył ogłoszenie orzeczenia.
Ile zwierząt znajdowało się w hodowli w Pyszącej?
Podczas interwencji w połowie 2017 roku znaleziono niemal 300 zwierząt. Były wśród nich tygrysy, lamparty perskie, rysie, antylopy i pumy. Według Fundacji Viva! opiekowało się nimi tylko 2 pracowników.
Gdzie trafiły zwierzęta ewakuowane z Pyszącej?
Część przewieziono do ogrodów zoologicznych w Poznaniu, Warszawie, Bydgoszczy i Chorzowie. Pozostałe zwierzęta, głównie małpy i duże koty, przyjęły europejskie azyle dla dzikich zwierząt.
Jakie zakazy orzeczono wobec Macieja M. w pierwszej instancji?
W pierwszej instancji orzeczono 10-letni zakaz posiadania wszelkich zwierząt oraz prowadzenia jakiejkolwiek działalności związanej z ich hodowlą i utrzymaniem.
Czego dotyczyło 19 zarzutów postawionych Maciejowi M.?
Zarzuty obejmowały między innymi znęcanie się nad zwierzętami, podrabianie dokumentów, przywłaszczenie zwierzęcia, naruszanie praw pracowniczych oraz naruszenie przepisów Unii Europejskiej dotyczących ochrony dziko żyjących gatunków i regulacji obrotu nimi.
Źródło: TVN24