środa, 10 luty 2021 19:28

Birma: Protestująca kobieta postrzelona w głowę

Oceń ten artykuł
(1 Głos)
Kobieta postrzelona w głowę - Birma Kobieta postrzelona w głowę - Birma

Kobieta, która została postrzelona w głowę podczas protestu przeciwko wojskowemu zamachowi stanu w Birmie, jest w stanie krytycznym w szpitalu w stolicy Nay Pyi Taw. Została ranna podczas protestu we wtorek. Policja próbowała rozpędzić protestujących za pomocą armatek wodnych, gumowych kul i amunicji. Rana kobiety odpowiadała ranie ostrej amunicji, mówi organizacja praw człowieka. Istnieją także doniesienia o innych poważnych obrażeniach uczestników, gdyż policja zwiększyła użycie siły. Jak dotąd na szczęście nikt nie zginął.

 

Dlaczego ludzie protestują?

Dziesiątki tysięcy osób wzięło udział w ulicznych protestach przeciwko zamachowi stanu, który w zeszłym tygodniu obalił demokratycznie wybrany rząd Aung San Suu Kyi. Ludzie wyszli na ulicę pomimo niedawnego zakazu dużych zgromadzeń i godziny policyjnej.
Demonstracje rozpoczęły się ponownie w środę rano i był to ich piąty dzień z rzędu. Dowiadujemy się także że  duża grupa urzędników zebrała się w Nay Pyi Taw, aby zaprotestować przeciwko wojsku.

Kobieta została postrzelona w głowę!

BBC donosi, że Birmese, która rozmawiała z anonimowym lekarzem ze szpitala Nay Pyi Taw, doznała poważnego urazu głowy. Inny demonstrant doznał obrażeń klatki piersiowej. Obecnie oboje przebywają na oddziale intensywnej terapii. Według raportu Human Rights Watch, lekarz ze szpitala powiedział -  „pocisk utkwił w jej głowie i straciła znaczną część funkcji mózgu”.
Niezidentyfikowany lekarz powiedział, że rana kobiety była podobna do rany od ostrej amunicji, a metalowa kula wbiła się w tylną część jej prawego ucha. Wyglądało na to, że mężczyzna ranny podczas tego samego protestu również miał podobne obrażenia.
Odrębny raport Fortify Rights zacytował lekarza, który powiedział, że kobieta miała martwy mózg z powodu „rany postrzałowej w głowę, która groziła śmiercią”.

ONZ silnie zaniepokojone wydarzeniami z Birmy

Organizacja Narodów Zjednoczonych wyraziła „silne zaniepokojenie” wtorkową przemocą. „Użycie nieproporcjonalnej siły wobec demonstrantów jest niedopuszczalne” - powiedziała Ola Almgren, koordynatorka ONZ w Birmie.
W poprzednich protestach przeciwko trwającym od dziesięcioleci rządom wojskowym kraju, w latach 1988 i 2007, siły bezpieczeństwa zabiły wielu demonstrantów. Co najmniej 3000 demonstrantów zginęło w 1988 roku, a co najmniej 30 osób straciło życie w 2007 roku. Tysiące osób zostało uwięzionych w obu przypadkach.