Wydrukuj tę stronę
środa, 28 październik 2026 12:02

Jordania i Syria powołują komisję po nalotach

Oprac.:
Jordania i Syria powołują komisję. Zdjęcie poglądowe. Jordania i Syria powołują komisję. Zdjęcie poglądowe. Fot: pixabay

Jordania i Syria uzgodniły powołanie wspólnej komisji po jordańskich nalotach na południową Syrię. Damaszek podaje, że zginęło siedmiu cywilów, w tym dzieci. Amman twierdzi natomiast, że uderzenia były wymierzone w bojowników Państwa Islamskiego i stanowiły odpowiedź na śmiertelny atak na uczestników pogrzebu przy cerkwi w Jordanii.

Spis treści:

Komisja ma zbadać skutki jordańskich nalotów

Ministrowie spraw zagranicznych obu państw uzgodnili stworzenie wspólnego mechanizmu wyjaśniającego okoliczności ataków i ich konsekwencje. Według Associated Press celem jest również usprawnienie współpracy w terenie i wymiany informacji. Samo powołanie komisji nie oznacza jednak, że strony uzgodniły już wspólną wersję wydarzeń.

Damaszek i Amman różnią się w ocenie tego, czy naloty zostały wcześniej skoordynowane. Jordania twierdziła, że działała w porozumieniu z władzami syryjskimi. Syria zaprzeczała, by otrzymała uprzednie powiadomienie, i uznała operację za naruszenie swojej suwerenności.

Komisja może pomóc w ustaleniu kolejności decyzji i przepływu informacji pomiędzy służbami. Kluczowe będzie także rozróżnienie wojskowych celów od domów cywilów. Bez wspólnego postępowania istnieje ryzyko, że każde z państw będzie przedstawiało własny, niezgodny z drugim bilans operacji.

Siedmiu cywilów zginęło na południu Syrii

Syryjskie służby informowały o siedmiu zabitych w prowincjach Dara i Suwajda. Wśród ofiar wymieniano troje dzieci, kobietę oraz starszych mężczyzn. Jednym z miejsc uderzenia była miejscowość Al-Tuff, gdzie zniszczony został dom rodziny.

Relacje ocalałych przytaczane przez Associated Press opisują dramat ludzi, którzy nie uczestniczyli w walkach. Informacje o cywilnych ofiarach nie mogą zostać pominięte tylko dlatego, że Jordania deklaruje antyterrorystyczny cel operacji. Ochrona ludności cywilnej pozostaje odrębnym obowiązkiem stron konfliktu.

Jordański rząd wyraził ubolewanie z powodu śmierci cywilów. Jednocześnie utrzymywał, że uderzenia przeprowadzono na podstawie informacji wywiadowczych o zagrożeniu ze strony bojowników. Obie te wypowiedzi wymagają rozpatrywania oddzielnie, ponieważ przyznanie, że zginęli cywile, nie wyjaśnia jeszcze okoliczności ataku.

Amman mówi o zabitych bojownikach Państwa Islamskiego

Jordańskie wojsko informowało o zabiciu ponad dwudziestu bojowników Państwa Islamskiego w poniedziałkowych uderzeniach. Liczba ta pochodzi od strony przeprowadzającej operację i nie została przedstawiona jako niezależnie zweryfikowany bilans. Syria zgłaszała natomiast ofiary cywilne, których liczba i tożsamość mają istotne znaczenie dla oceny nalotów.

Nie podano pełnego publicznego wykazu celów wojskowych ani dowodów pozwalających niezależnie potwierdzić przynależność wszystkich zabitych. To ograniczenie nie przesądza, że komunikat Jordanii jest nieprawdziwy. Oznacza jedynie, że w publikacji nie można traktować go jak wyniku zakończonego śledztwa.

Państwo Islamskie utraciło w poprzednich latach większość kontrolowanego terytorium, ale jego komórki nadal są zagrożeniem w regionie. Obszary przygraniczne sprzyjają przemieszczaniu się uzbrojonych grup i przemytowi. Z tego powodu współpraca wywiadowcza sąsiadów może być ważna także po zakończeniu obecnego kryzysu.

Atak na cerkiew w Karak był początkiem eskalacji

Bezpośrednim tłem nalotów był atak podczas pogrzebu przy greckoprawosławnej świątyni w Jordanii. Zginęło dziewięć osób, a wiele kolejnych zostało rannych. Władze jordańskie zatrzymały później trzech podejrzanych, w tym dwóch braci i ich szwagra.

Do samego ataku na uczestników pogrzebu nie przyznała się żadna organizacja. To ważne zastrzeżenie, ponieważ identyfikacja domniemanych powiązań sprawców z bojownikami w Syrii pozostaje przedmiotem ustaleń służb. Nie należy więc pisać, że Państwo Islamskie oficjalnie przyznało się do zabójstw w Karak.

Po zatrzymaniach i nalotach napięcie objęło również przejścia graniczne. Syria czasowo zamknęła główne połączenie drogowe z Jordanią. Dla mieszkańców i firm oznacza to ryzyko utrudnień w podróżach i transporcie towarów, nawet jeżeli działania wojskowe nie obejmują kolejnych miejscowości.

Dlaczego spór jest niebezpieczny dla sąsiadów

Jordania i Syria muszą jednocześnie przeciwdziałać zagrożeniom ze strony zbrojnych grup i utrzymywać stabilność granicy. Gdy jedna strona przeprowadza naloty na terytorium drugiej, rośnie ryzyko politycznego kryzysu. Śmierć cywilów może dodatkowo utrudnić współpracę nawet tam, gdzie interesy bezpieczeństwa obu państw są zbieżne.

Wcześniej region doświadczał również ataków na instalacje wojskowe i szlaki handlowe. Trybuna Polska opisywała wcześniejszy atak na amerykańską bazę w Jordanii. Obecna sprawa ma inną genezę i nie należy łączyć sprawców obu wydarzeń bez dowodów.

Najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy wspólna komisja zdoła uzgodnić wiarygodny obraz zdarzeń. Jej prace mogą mieć znaczenie nie tylko dla rodzin ofiar, lecz także dla bezpieczeństwa granicy. Na razie obie strony deklarują potrzebę dalszego dialogu mimo poważnych rozbieżności.

Powiązane tematy

Źródła informacji

Associated Press, Reuters, The National

Ostatnio zmieniany środa, 28 październik 2026 15:00
Sylwester Niedzielski

Redaktor naczelny „Trybuny Polskiej”. Bez przerwy w pracy, zawsze ciekawy nowinek technologicznych. Pasjonat polityki i historii. Wierzy w ciągły rozwój. Motto: „Zawsze trzeba mieć plan”.

https://trybunapolska.pl/sylwester-niedzielski