- Gniazdo znalezione w Wielkiej Wsi pod Krakowem zostało usunięte i przewiezione do Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
- Profesor zwrócił uwagę, że młode samice zdążyły opuścić kolonię.
- Vespa velutina jest gatunkiem inwazyjnym pochodzącym z Azji.
Co wykazało badanie gniazda z Wielkiej Wsi?
Gniazdo znalezione w Wielkiej Wsi pod Krakowem zostało usunięte i przewiezione do Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Zespół prof. Pawła Migdała przeprowadził ocenę biologiczną kolonii. Badacze stwierdzili obecność jaj i larw, a więc oznaki aktywnego rozwoju gniazda jeszcze przed jego likwidacją.
Szacunek mówi o około tysiącu robotnic i kilkudziesięciu osobnikach rozrodczych. To nie jest dokładny spis wszystkich owadów, lecz ocena przedstawiona przez naukowca w rozmowie z PAP. Nowe ustalenia uzupełniają wcześniejsze doniesienia o pierwszym rozwiniętym gnieździe szerszenia żółtonogiego w Polsce.
Dlaczego usunięcie gniazda nie kończy problemu?
Profesor zwrócił uwagę, że młode samice zdążyły opuścić kolonię. Po znalezieniu schronienia na zimę część z nich może przeżyć do kolejnego sezonu i rozpocząć budowę własnych gniazd. To ryzyko biologiczne, a nie potwierdzenie, że wiosną powstanie określona liczba nowych kolonii.
Samice szukają miejsc osłoniętych przed zimnem i wilgocią. Naukowiec wymienił między innymi kryjówki pod ziemią, na poddaszach i w stosach materiałów. Z tego powodu usunięcie dużego jesiennego gniazda nie musi wyeliminować wszystkich osobników zdolnych do rozrodu.
Szerszeń żółtonogi i pszczoły: na czym polega zagrożenie?
Vespa velutina jest gatunkiem inwazyjnym pochodzącym z Azji. W Europie odnotowano go po raz pierwszy we Francji w 2004 roku, a później rozprzestrzeniał się w kolejnych państwach. Poluje między innymi na pszczoły miodne i inne zapylacze. Przy pasiekach może ograniczać aktywność zbieraczek, co stanowi dodatkowe obciążenie dla rodzin pszczelich.
To nie znaczy, że każdy duży owad przy ulu jest szerszeniem żółtonogim. Pomyłki w identyfikacji mogą prowadzić do niepotrzebnego zabijania rodzimych gatunków. Właśnie dlatego obserwacje należy dokumentować i przekazywać odpowiednim specjalistom zamiast działać na podstawie samego podobieństwa.
Gniazda wysoko na drzewach trudno zauważyć
Według prof. Migdała duże gniazda tego gatunku często powstają w koronach drzew. W sezonie wegetacyjnym liście mogą je skutecznie zasłaniać. Dopiero jesienią, kiedy drzewa tracą ulistnienie, część takich konstrukcji staje się łatwiej widoczna.
Naukowiec spodziewa się odkrywania kolejnych gniazd, ale nie podał potwierdzonej ich liczby ani lokalizacji. Nie należy więc ogłaszać nowych ognisk występowania na podstawie pojedynczych niezweryfikowanych zdjęć. W sprawie gatunków inwazyjnych znaczenie mają zarówno prawidłowe oznaczenie owada, jak i analiza jego pochodzenia.
Co naukowcy chcą ustalić przed wiosną?
Jednym z najważniejszych pytań jest droga, którą szerszeń żółtonogi dotarł do Polski. Jeśli populacja przemieściła się naturalnie z sąsiednich państw, między miejscem odkrycia a granicą mogą istnieć kolejne stanowiska. Jeśli owady zostały zawleczone z transportem, obraz rozprzestrzeniania może wyglądać inaczej.
Bez badań nie można rozstrzygnąć, która możliwość jest prawdziwa. Z punktu widzenia pszczelarzy ważne będzie monitorowanie pasiek w następnym sezonie i szybkie zgłaszanie potwierdzonych obserwacji. Samo gniazdo z Małopolski zostało już zlikwidowane, ale badanie jego zawartości dostarczyło informacji o zaawansowaniu rozwoju kolonii.
FAQ – pytania i odpowiedzi
Ile szerszeni było w gnieździe pod Krakowem?
Według prof. Pawła Migdała około tysiąca robotnic oraz kilkadziesiąt samic i samców.
Czy gniazdo zostało usunięte?
Tak. Zlikwidowane gniazdo trafiło do badań na Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu.
Czy wiosną pojawią się nowe gniazda?
Jest takie ryzyko, ponieważ młode samice opuściły kolonię, ale liczby nowych gniazd nie da się obecnie potwierdzić.
Powiązane tematy
Źródła informacji
- Nauka w Polsce
- PAP