Wydrukuj tę stronę
środa, 04 listopad 2026 08:48

Europa: Seria alarmów bombowych na pokładach samolotów

Oprac.:
Europa: Seria alarmów bombowych na pokładach samolotów Europa: Seria alarmów bombowych na pokładach samolotów Fot: Pixabay / zdjęcie poglądowe

Co najmniej siedem lotów pasażerskich i statek wycieczkowy w Europie objęły 3 listopada alarmy bombowe. Samoloty kierowano do kontroli, a część lotnisk czasowo ograniczała operacje. Według informacji zebranych przez Reutersa służby nie znalazły materiałów wybuchowych w opisanych przypadkach.

Siedem alarmów w ciągu jednego dnia

We wtorek 3 listopada zgłoszenia o rzekomych ładunkach wybuchowych dotyczyły lotów do Warszawy, Sofii, Rzymu i Murcji. Osobny alarm ogłoszono wobec statku wycieczkowego w Grecji. Reuters odnotował co najmniej siedem lotów objętych zagrożeniami tego dnia. Nie oznacza to siedmiu znalezionych bomb: we wszystkich opisanych kontrolach nie potwierdzono obecności urządzeń wybuchowych. To kluczowe rozróżnienie między rzeczywistym zagrożeniem komunikacyjnym wywołanym alarmem a potwierdzonym zamachem.

Warszawa-Modlin i lotnisko Chopina

Samolot LOT lecący z Londynu, który pierwotnie miał dotrzeć na Lotnisko Chopina, skierowano do Modlina. Lotnisko w Modlinie czasowo zawiesiło operacje, a po sprawdzeniu maszyny przywróciło ruch. Inny samolot, obsługiwany przez SAS na trasie Kopenhaga–Warszawa, wylądował zgodnie z planem na Lotnisku Chopina. Tam również przeprowadzono odpowiednie czynności, nie znajdując urządzenia wybuchowego. Różne decyzje operacyjne wynikały z odmiennych okoliczności obu zgłoszeń; nie ma podstaw, by uznać, że obydwa lotniska zostały całkowicie zamknięte.

Odrębnym przykładem działania służb na tym lotnisku była interwencja po zgłoszeniu załogi samolotu w Modlinie. Nie miała związku z obecnymi alarmami bombowymi.

Kontrole we Włoszech i Bułgarii

Na rzymskim lotnisku Fiumicino sprawdzono dwa loty Ryanaira: z Lizbony i z Dublina. Samolot z Dublina eskortowało włoskie lotnictwo wojskowe. Bułgarskie ministerstwo transportu informowało o alarmach dotyczących połączeń z Mediolanu/Bergamo i Dublina do Sofii. Oba samoloty bezpiecznie wylądowały, a kontrole nie wykazały obecności materiałów wybuchowych. Wcześniej, 2 listopada, lot Wizz Air z Londynu do Sofii skierowano do Budapesztu po podobnym zgłoszeniu. Nie należy zatem wszystkich incydentów przypisywać jednemu dniowi.

Murcja: Pasażerowie przeszli kontrolę

W hiszpańskiej Murcji służby sprawdziły samolot Ryanaira przylatujący z Manchesteru. Na pokładzie znajdowało się 121 osób, w tym 114 pasażerów i siedmiu członków załogi. Po wyjściu z maszyny przeprowadzono czynności bezpieczeństwa, a alarm uznano za fałszywy. Lotnisko wznowiło normalną działalność. Dla pasażerów tego rodzaju sytuacja może oznaczać długie oczekiwanie i konieczność ponownej kontroli, nawet jeśli zgłoszenie ostatecznie okazuje się nieprawdziwe.

Statek wycieczkowy w Grecji

Alarm dotyczył także jednostki Crown Iris pod banderą Panamy, znajdującej się przy greckiej wyspie Syros. Nieznana osoba twierdziła, że urządzenie wybuchowe przytwierdzono do kadłuba. Do sprawdzenia statku wykorzystano między innymi psa do wykrywania materiałów wybuchowych i nurka. Służby nie potwierdziły obecności bomby w dotychczasowych kontrolach, a dodatkowe czynności miały być kontynuowane. To osobny przypadek morski, choć wystąpił tego samego dnia co alarmy lotnicze.

Czy incydenty były skoordynowane?

Ekspert ds. ryzyka lotniczego Rhys Jones, cytowany przez Reutersa, ocenił, że siedem alarmów dotyczących lotów w jednym dniu to liczba wyjątkowa. Szeroki wybór tras i przewoźników może sugerować zamiar zakłócenia transportu, ale nie dowodzi istnienia jednej grupy sprawców. Żadna organizacja nie przyznała się do odpowiedzialności, a służby nie wskazały sprawców. Nie wolno bez dowodów łączyć tych zdarzeń z konkretnym państwem ani przypisywać im wspólnego autorstwa.

Wcześniej opisywano także poważny incydent bezpieczeństwa na pokładzie Flydubai. Była to jednak inna sytuacja niż seria anonimowych alarmów.

Jakie są konsekwencje dla podróżnych?

Alarm bombowy uruchamia procedury niezależnie od tego, czy później okaże się fałszywy. Możliwe są zmiana lotniska, eskorta, ewakuacja, kontrola bagażu i czasowe wstrzymanie operacji. Każda z tych decyzji może wpływać na kolejne połączenia, załogi i pasażerów przesiadających się w innych portach. Nie jest to jednak tożsame z trwałym zamknięciem europejskiej przestrzeni powietrznej. W dziale Świat portal opisuje również odrębne zdarzenia lotnicze; w obecnej serii alarmów samoloty bezpiecznie lądowały, a zagrożenia nie potwierdzono.

Również awaryjne lądowanie po uszkodzeniu kadłuba samolotu pokazuje, że procedury lotnicze mogą skutkować zmianą trasy i opóźnieniami, choć przyczyny zagrożeń są różne.

Fałszywy alarm również generuje rzeczywiste koszty

Choć w kontrolowanych maszynach nie znaleziono bomb, każdy alarm wymagał czasu pracy załóg, policji, służb lotniskowych i specjalistów od materiałów wybuchowych. Przekierowanie samolotu może zmienić plan pracy załogi, dostępność bramek i godziny kolejnych rejsów. W lotnictwie procedur nie można pominąć tylko dlatego, że podobne zgłoszenia wcześniej okazywały się nieprawdziwe. Dopiero odpowiednie służby mogą zakończyć alarm. Ustalanie autorów fałszywych gróźb pozostaje odrębnym zadaniem dochodzeniowym.

Źródła informacji

  • Reuters
  • Ministerstwo Transportu Bułgarii
  • Operator lotniska Rzym-Fiumicino
Ostatnio zmieniany środa, 04 listopad 2026 08:52
Sylwester Niedzielski

Redaktor naczelny „Trybuny Polskiej”. Bez przerwy w pracy, zawsze ciekawy nowinek technologicznych. Pasjonat polityki i historii. Wierzy w ciągły rozwój. Motto: „Zawsze trzeba mieć plan”.

https://trybunapolska.pl/sylwester-niedzielski