Spis treści:
- Eksplozja na terenie dawnej piekarni Ivo K. w Kobershain
- Działania strażaków i ratowników
- Prace policyjnych techników USBV i pierwsze ustalenia
Eksplozja na terenie dawnej piekarni Ivo K. w Kobershain
Budynek przez lata stał pusty. Kilka lat temu, odziedziczył go wnuk poprzedniego właściciela. Od tego momentu, regularnie prowadził tam prace naprawcze. W dniu zdarzenia, przebywał w budynku z 42-letnim znajomym. Około 19.15, we wsi rozległ się potężny huk. Siła uderzenia zniszczyła część odnowionego dachu, wypchnęła jedną ze ścian i rozbiła wszystkie okna. Z otworów okiennych wydobywał się gęsty dym. Skala zniszczeń wskazywała na dużą siłę eksplozji.
Strażacy początkowo otrzymali informację, o niewielkim pożarze pojemnika na odpady. Po dotarciu na miejsce, zobaczyli jednak skalę wybuchu.
"Początkowo zgłoszono nam pożar śmietnika, ale gdy dotarliśmy na miejsce, zobaczyliśmy prawdziwą skalę zdarzenia i natychmiast wezwaliśmy posiłki” – przekazał Melvin Petersohn, dowódca miejscowej jednostki.
Na terenie posesji przebywał mężczyzna, który poinformował służby o tym, że w środku znajduje się jeszcze jedna osoba.
Podobne incydenty z udziałem materiałów wybuchowych zdarzały się już wcześniej, jak choćby eksplozja materiałów wybuchowych w Berlinie.
Działania strażaków i ratowników
Pierwsze wejście strażaków, odbyło się w aparatach powietrznych.
"Gdy weszliśmy do środka w aparatach oddechowych, szybko było jasne, że tej osobie nie da się już pomóc” - zrelacjonował Petersohn.
41-latek nie przeżył wybuchu. Obrażenia były zbyt rozległe, by udzielić mu jakiejkolwiek pomocy.
Ze względu na realne ryzyko zawalenia się konstrukcji, strażacy wezwali wezwali na miejsce THW (Federalną Agencję Pomocy Technicznej).
"Budynek groził zawaleniem i musiał zostać zabezpieczony przez specjalistów z THW” – powiedział dowodzący akcją Jens Frenzel.
Dopiero po zabezpieczeniu budynku, możliwe było wydobycie ciała. Stabilizacja konstrukcji była niezbędna, ponieważ dalsze działania groziłyby zawaleniem uszkodzonych ścian - podobnie jak w przypadku eksplozji i pożaru w budynku w Berlinie.
Prace policyjnych techników USBV i pierwsze ustalenia
Nocą na teren posesji skierowano policyjny zespół USBV, zajmujący się analizą niekonwencjonalnych ładunków wybuchowych i podpaleń. O świcie, dołączyli funkcjonariusze z Krajowego Urzędu Kryminalnego. Wstępne ustalenia wskazały, że eksplozja miała miejsce w dawnym pomieszczeniu grzewczym, które Ivo K. przekształcił w warsztat. Według śledczych, mógł tam pracować nad nielegalną pirotechniką. Analizowane są ślady, mogące świadczyć o przygotowywaniu własnych fajerwerków na zbliżający się Sylwester. Prawdopodobnie doszło do zapłonu ładunku miotającego, który wywołał gwałtowną detonację.
Policjanci zabezpieczyli fragmenty urządzeń, pozostałości materiałów wybuchowych oraz narzędzia wykorzystywane w warsztacie. Ustalane są szczegółowe okoliczności tego tragicznego zdarzenia.
Sprawdź lokalizację na mapie Google:
Mapa: Google Maps / lokalizacja regionu
Źródło: TAG24