Spis treści:
- Henner Grote i akcja służb w Nauen
- Methylamin, aceton i toksyczne odpady
- Clophedron, Clephedron i rynek berliński
- Graf-Arco-Straße i logistyczne zaplecze przestępców
Henner Grote i akcja służb w Nauen
Z informacji przekazanych przez Prokuraturę ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej we Frankfurcie nad Odrą wynika, że w akcji uczestniczyli funkcjonariusze celni, policjanci, strażacy i chemicy. Pracowali w trudnych warunkach przez ponad tydzień, wyposażeni w grube kombinezony ochronne, maski i rękawice. Mimo środków ostrożności, trzech funkcjonariuszy doznało lekkich oparzeń chemicznych.
Ekipy musiały usunąć z budynku, dwanaście dużych kontenerów wypełnionych odpadami i chemikaliami, które powstały podczas produkcji narkotyków. Henner Grote z Urzędu Celnego w Berlinie-Brandenburgii poinformował, że w pomieszczeniach znajdowały się setki kanistrów i pojemników z toksycznymi substancjami.
"Powietrze w hali było zmienne – czasami lepsze, czasami gorsze, czasami nie można było w ogóle wejść. Musieliśmy cały czas wietrzyć. Zapachy były żrące, a kontakt z cieczami lub ich parami powodował poparzenia skóry i oczu. Wydzielające się gazy były bardzo drażniące i trujące” - powiedział Grote.
Sprawdź lokalizację na mapie Google:
Mapa: Google Maps / lokalizacja obiektu
Podobne przypadki działań służb, odnotowano w innych niemieckich miastach, m.in. w Frankfurcie-Hesji, gdzie zabezpieczono narkotyki o wartości 5 mln euro.
Methylamin, aceton i toksyczne odpady
Według śledczych, do produkcji wykorzystywano methylamin i aceton, które są wysoce łatwopalne i powodują ciężkie poparzenia skóry oraz uszkodzenia dróg oddechowych. W wyniku procesu chemicznego, powstały również odpady o nieznanym składzie, przez co konieczne było zaangażowanie wyspecjalizowanych firm do ich utylizacji.
Specjalne jednostki policji i celników, musiały używać aparatów tlenowych. Najgroźniejsze okazały się opary i gazy powstające podczas reakcji chemicznych, które mogły spowodować zatrucie lub uszkodzenie płuc. Część substancji została tymczasowo zdeponowana w zamkniętych halach magazynowych, gdzie oczekuje na zniszczenie.
Clophedron, Clephedron i rynek berliński
Podczas przeszukania hali śledczy znaleźli łącznie 400 kilogramów gotowych narkotyków – Clophedronu i Clephedronu, substancji z grupy kationów, chemicznie zbliżonych do mefedronu (4-MMC). Badania z 2024 roku wykazały, że mogą one mieć silne działanie neurotoksyczne i powodować trwałe uszkodzenia mózgu.
Śledczy ustalili, że substancje miały trafić głównie na rynek Berlina. Dodatkowo w pomieszczeniach znaleziono 200 tysięcy euro w gotówce. Zatrzymano dwóch mężczyzn w wieku 41 i 50 lat. Obaj trafili do aresztu i usłyszeli zarzuty handlu narkotykami na dużą skalę, w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Grozi im kara od 5 do 15 lat więzienia.
"Trudno sobie wyobrazić, by dwie osoby samodzielnie zorganizowały takie laboratorium, ale jesteśmy pewni, że zatrzymaliśmy dwóch kluczowych sprawców” – powiedział Grote.
Aresztowani mężczyźni uznani zostali za głównych sprawców tego procederu.
Graf-Arco-Straße i logistyczne zaplecze przestępców
Laboratorium znajdowało się w hali o powierzchni około 500 metrów kwadratowych przy Graf-Arco-Straße, zaledwie kilka minut pieszo od dworca kolejowego w Nauen.
"Laboratorium właściwie nie było specjalnie zamaskowane. W środku nie było żadnych szczególnych zabezpieczeń. Po prostu pracowali za zamkniętymi drzwiami. Ale jesteśmy tu z dala od Berlina – nikt nie zwracał uwagi” - poinfromował Grote.
Służby przypuszczają, że produkcja trwała co najmniej od maja, jednak ilość odpadów wskazuje, że mogła rozpocząć się znacznie wcześniej. W działaniach, uczestniczyły również jednostki techniczne i ratownicze, w tym Federalna Policja, straż pożarna, a także ochotnicze służby kryzysowe.
Z podobną skalą przestępczości narkotykowej, służby zmierzyły się wcześniej w innych landach – m.in. w Kolonii, podczas brutalnej wojny narkotykowej.
Operacja w Nauen, to jedna z największych akcji niemieckich służb, w walce z nielegalną produkcją narkotyków w ostatnich latach. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę we Frankfurcie nad Odrą oraz Urząd Celny w Berlinie-Brandenburgii ma ustalić, kto jeszcze mógł być zaangażowany w działalność laboratorium i skąd pochodziły chemikalia użyte w produkcji.
Źródło: rbb24, amt-oderberg.de