Spis treści:
- Akt oskarżenia i przebieg procesu
- Pierwsza ofiara – dramatyczna historia Kadiatou D.
- Wstrząsające zeznania matki
- Wiedzieli, co się dzieje? Eksperci o cierpieniu pacjentów
- Zakres śledztwa – 96 zgonów pod lupą
- Reakcje i szerszy kontekst
Akt oskarżenia i przebieg procesu
Proces toczy się przed Sądem Krajowym w Berlinie, przewidziano 35 dni rozpraw. Zgromadzono 96 podejrzanych przypadków, z czego 15 objęto formalnym aktem oskarżenia. Łącznie 13 rodzin występuje jako oskarżyciele posiłkowi, sąd zapowiedział przesłuchanie około 150 świadków.
Johannes M. był zatrudniony w berlińskim ośrodku opieki paliatywnej, specjalizującym się w pomocy osobom nieuleczalnie chorym. Według ustaleń śledczych, między wrześniem 2021 a lipcem 2024 roku miał pozbawić życia 15 osób w wieku od 25 do 87 lat. Ofiary mieszkały w różnych częściach Berlina: Tempelhof, Neukölln, Britz, Schöneberg, Köpenick, Gropiusstadt, Kreuzberg i Plänterwald.
Prokurator Philipp Meyhöfer, odczytując akt oskarżenia, stwierdził, że lekarz działał „z premedytacją i z niskich pobudek”. Podkreślono, że podczas wizyt domowych, często w obecności rodziny, lekarz przychodził pod pozorem kontroli stanu zdrowia, a w rzeczywistości planował zabójstwo.
"Świadomie wykorzystał fakt, że jako lekarz cieszył się pełnym zaufaniem” – mówił Meyhöfer.
W akcie oskarżenia znalazły się słowa:
"Oskarżony zachowywał się jak pan życia i śmierci, nadużywając zaufania pacjentów, którzy powierzali mu swoje zdrowie i życie”.
Podczas wizy u pacjentów, bez wskazań medycznych i bez ich wiedzy podawał im najpierw lek do indukcji znieczulenia, a następnie środek rozluźniający mięśnie. Lek zwiotczający prowadził do porażenia mięśni oddechowych, co prowadziło w krókim czasie do zatrzymania oddechu i szybkiej śmierci. Zdaniem Meyhöfera, lekarz był świadomy, że po zażyciu takiej mieszanki leków, bez podłączenia do respiratora doprowadzi do śmierci pacjentów. Aby zatuszować nagłe zgony, w pięciu mieszkaniach wzniecił pożary.
Historię lekarza opisaliśmy wcześniej tutaj: https://trybunapolska.pl/niemcy/berlin-lekarz-oskarzony-o-zabojstwo-15-swoich-pacjentow
Pierwsza ofiara – dramatyczna historia Kadiatou D.
Szczególnie poruszająca jest historia Kadiatou D., młodej kobiety z Gwinei, która według prokuratury była pierwszą ofiarą lekarza.
Rodzina Kadiatou sprzedała w Gwinei dom i działkę, aby sfinansować leczenie córki w Niemczech. Kadiatou, wówczas piętnastoletnia, walczyła z ciężką chorobą nowotworową przez ponad dziesięć lat. W 2021 roku miała 25 lat i przebywała w Berlinie, gdzie była pod opieką lekarza M., który odwiedzał ją regularnie w mieszkaniu w dzielnicy Britz.
Według aktu oskarżenia 22 września 2021 roku, lekarz podał jej śmiertelną kombinację Midazolamu i Mivacurium, nie mając ku temu żadnych wskazań medycznych.
Cztery dni wcześniej, została wypisana ze szpitala Havelhöhe. Jej onkolog stwierdziła:
"Była ciężko chora, ale nie umierająca. Niedawno dopuszczono terapię, która mogła jej pomóc.”
Wstrząsające zeznania matki
Podczas przesłuchania Aissatou D. zeznała, co lekarz powiedział jej w dniu śmierci córki:
– „Dałem jej środek nasenny” – miał powiedzieć.
– „Teraz śpi na wieczność” – odpowiedziała zrozpaczona matka.
Kobieta zeznała, że „miała matczyne przeczucie, że coś jest nie tak”.
Dziesięć dni po śmierci córki, w emocjonalnym liście, napisała do lekarza wiadomość:
"Dzień dobry, doktorze zabójco! Jak się pan miewa? Moje kondolencje!”
Trzy lata po śmierci córki, 28 października 2024 roku, ciało Kadiatou zostało ekshumowane w ramach śledztwa. Wyniki sekcji zwłok wykazały obecność wspomnianych leków – Mivacurium i Midazolamu – w tkankach zmarłej. Te same substancje znaleziono w organizmach innych ofiar przypisywanych Johannesowi M.
Wiedzieli, co się dzieje? Eksperci o cierpieniu pacjentów
Stefan Scholtis z Krajowego Instytutu Medycyny Sądowej w Berlinie, powołany jako biegły, potwierdził, że leki te powodują paraliż mięśni, ale nie zawsze prowadzą do utraty przytomności.
"Czy to możliwe, że unieruchomione ofiary mogły przeżywać swoją śmierć przy pełnej świadomości?” – zapytał przedstawiciel oskarżycieli posiłkowych Markus Lehmann.
"Ocenę pozostawię innemu lekarzowi” – odpowiedział biegły sądowy.
Eksperci medyczni wskazują, że Mivacurium działa w ciągu kilkudziesięciu sekund, paraliżując mięśnie oddechowe, przy czym osoba może być całkowicie świadoma, ale niezdolna do poruszania się i wołania o pomoc.
Zakres śledztwa – 96 zgonów pod lupą
Początkowo śledczy przypisywali Johannesowi M. cztery zgony. Jednak w trakcie postępowania, liczba ta wzrosła do piętnastu. W sumie w sprawie przeanalizowano 96 zgonów, które mogły mieć związek z jego praktyką lekarską. Wśród nich znajduje się także śmierć teściowej oskarżonego, mieszkającej w Polsce.
Prokuratura kilkukrotnie rozszerzała akt oskarżenia. Z każdym nowym dowodem, sąd wydawał kolejne postanowienia o przedłużeniu aresztu. Lekarz pozostaje tymczasowo aresztowany od 2024 roku.
Reakcje i szerszy kontekst
Sprawa wywołała ogromne poruszenie w całych Niemczech. Lekarze paliatywni mają nieść ulgę w cierpieniu – nie odbierać życie. Niemieckie media nazywają proces „największym procesem o seryjne morderstwa w służbie zdrowia”.
Proces przeciwko Johannesowi M. ma potrwać co najmniej do maja 2026 roku.
Nie jest to jedyny niepokojący przypadek związany z lekarzami w Berlinie – wcześniej informowaliśmy o tajemniczym zgonie doktora w gabinecie, którego sprawę również opisywaliśmy tutaj: https://trybunapolska.pl/niemcy/berlin-smierc-lekarza-w-gabinecie-nowe-ustalenia
Źródło: RBB24, CROSSSTONE