Spis treści:
- Prokuratura żądała surowych kar
- Dziecko było bite i poniżane
- Obrona wnosiła o kary w zawieszeniu
- Dziecko było wiązane opaskami i zamykane w kotłowni
- Maksymalne ryzyko rozwoju zaburzeń psychicznych
Prokuratura żądała surowych kar
Sąd przysięgłych w Augsburgu, uznał ojca i macochę chłopca, za winnych znęcania się, pozbawienia wolności i umyślnego uszkodzenia ciała. Po pięciu dniach procesu, w piątek ogłoszono wyrok. Ojciec otrzymał karę 3 lat i 8 miesięcy więzienia, macocha – 3 lata i 2 miesiące. Prokurator Philipp Bodenmüller, wnioskował o surowsze kary - 3 lata i 10 miesięcy dla ojca oraz 3 i pół roku dla jego partnerki.
"Mamy tu sześcioletniego chłopca, któremu odebrano wszystko” - powiedział podczas procesu.
Zaznaczył także, że część dzieci macochy została jej wcześniej odebrana z powodu zaniedbań.
Dziecko było bite i poniżane
Adwokatka oskarżycieli posiłkowych, Isabel Kratzer-Ceylan, uznała, że chłopiec był w domu traktowany jak „ostatni śmieć”. Wskazała na to, że mimo oferowanej pomocy z zewnątrz, oskarżeni nie przyjęli żadnej formy wsparcia.
"W jakiej desperacji musiał być ten chłopiec, skoro mówi: Nie chcę już nigdy widzieć mojego taty ” - powiedziała.
Żądała 4 lat więzienia dla ojca oraz 3 lat i 4 miesięcy dla macochy. Sąd uznał zeznania chłopca za wiarygodne i spójne. W opinii składu orzekającego, duża ilość szczegółów przekazanych przez chłopca, potwierdzała autentyczność sytuacji.
Obrona wnosiła o kary w zawieszeniu
Obrońca ojca, Andreas Thomalla, wnosił o 2 lata w zawieszeniu. Tłumaczył, że jego klient częściowo przyznał się do winy, przeprosił i zobowiązał się do wypłaty zadośćuczynienia. Przypomniał również o śmierci pierwszej żony oskarżonego, co jego zdaniem, zapoczątkowało te tragiczne wydarzenia. Adwokat Felix Egner, reprezentujący macochę, również domagał się kary w zawieszeniu. Uważał, że większość czynów popełnił ojciec. Choć nie zaprzeczał głównym zarzutom, wskazywał na niespójności w zeznaniach dziecka. Oboje oskarżeni, nie byli wcześniej karani. Przeprosili w ostatnim słowie. Od sześciu miesięcy przebywają w areszcie.
Dziecko było wiązane opaskami i zamykane w kotłowni
Sędzia Kathrin Schmid przekazała, że od stycznia 2024 do stycznia 2025 chłopiec był wielokrotnie zamykany w kotłowni, schowku lub własnym pokoju. Był wiązany plastikowymi opaskami na rękach i nogach, pozostawiany bez jedzenia i picia, ale z gryzakiem i pieluchą. Był wielokrotnie bity przez ojca. W trakcie drugiego dnia procesu, odtworzono nagranie z jego przesłuchania. Chłopiec mówił, że często był wiązany i zamykany. Opisał kolor opasek oraz sposób, w jaki ojciec je przecinał. Także w dniu ucieczki, był zamknięty. Ojciec i macocha, poznali się niedługo po śmierci matki 6-latka. Dość szybko, kobieta przeprowadziła się do ich domu, wraz z dwójką swoich dzieci.
Maksymalne ryzyko rozwoju zaburzeń psychicznych
Zdaniem biegłego sądowego, chłopiec był maltretowany fizycznie i psychicznie. Neurolog dziecięcy wskazał na „maksymalne czynniki ryzyka rozwoju zaburzeń psychicznych” u dziecka. Podkreślił, że chłopiec uciekł „z czystej desperacji”. Obecnie, mieszka w rodzinnej grupie opiekuńczej.
"Przy takich zarzutach trudno znaleźć właściwą karę”. - Powiedziała w trakcie procesu sędzia Schmid.
"Fakt, że dziecko ucieka z domu – miejsca, które powinno być bezpieczną przystanią – po prostu odbiera mowę” - dodała.
Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło: Aichacher Nachrichten, fvo-web.de