Spis treści
- Demokratyczna Republika Konga i Uganda z ogniskami Bundibugyo
- Paweł Grzesiowski o gotowości Polski i kontroli sanitarnej
- Praga, Berlin i pacjenci przewiezieni z Afryki
- Agnieszka Szuster-Ciesielska o leczeniu, diagnostyce i zakażeniach
- Jakob Forssmed i Szwecja z ostrzeżeniami na lotniskach
- FAQ
Demokratyczna Republika Konga i Uganda z ogniskami Bundibugyo
W Demokratycznej Republice Konga, odnotowano 516 podejrzanych przypadków zakażenia. Zmarło 131 osób. Badania laboratoryjne trwają. Na ten moment zakażenie potwierdzono u 33 osób. W Ugandzie zgłoszono 12 podejrzeń, 1 osoba zmarła. Obecną epidemię wywołuje podtyp Bundibugyo, który według dr. Pawła Grzesiowskiego dotychczas rzadko powodował ogniska epidemiczne. Nazwa pochodzi od prowincji, gdzie po raz pierwszy go stwierdzono. Główny inspektor sanitarny mówił w TVN24, że znany jest od niespełna 20 lat i tylko 3 razy wywoływał ogniska epidemiczne.
Najważniejsze dane z obecnego ogniska
- 516 podejrzanych przypadków w Demokratycznej Republice Konga
- 131 zgonów w Demokratycznej Republice Konga
- 33 potwierdzone zakażenia laboratoryjne
- 12 podejrzeń zakażenia w Ugandzie
- 1 zgon w Ugandzie
- do 3 tygodni możliwego okresu wylęgania wirusa
Dr Paweł Grzesiowski wskazał, że problemem mogła być diagnostyka, ponieważ powszechnie stosowane w Afryce testy nie wykrywają tego podtypu wirusa. Dotyczą one głównie odmian charakterystycznych dla Zairu i Sudanu. To mogło opóźnić rozpoznanie epidemii. Według jego relacji, ognisko ujawniono wtedy, gdy zakażonych mogło być już ponad 200 osób, a liczba zgonów sięgała 80. Podkreślił też, że obecne statystyki nadal w dużej mierze obejmują przypadki podejrzane, a nie potwierdzone laboratoryjnie.
„Dane, którymi dysponujemy, czyli około 500 osób podejrzanych o zakażenie, nadal dotyczą przypadków podejrzanych. Przeprowadzenie badań potwierdzających jest dość skomplikowane i być może pozostaniemy przy tej liczbie podejrzeń, a nie potwierdzonych zakażeń”.
Paweł Grzesiowski o gotowości Polski i kontroli sanitarnej
Polskie służby sanitarne, uruchomiły procedury po komunikacie Światowej Organizacji Zdrowia. Informacja o zagrożeniu trafia automatycznie przez międzynarodowy system Światowej Organizacji Zdrowia. Dr Paweł Grzesiowski wyjaśnił, że alert obejmuje wszystkie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo.
„Nasze graniczne stacje sanitarno-epidemiologiczne, szczególnie na lotniskach, są już w tym momencie w stanie gotowości”.
Polska ma też przygotowane zabezpieczenie szpitalne.
„Mamy wyznaczone oddziały i miejsca w szpitalach, do których mógłby trafić ewentualny pacjent z objawami budzącymi podejrzenie zakażenia. W tym sensie jesteśmy już, można powiedzieć, w pogotowiu”.
Główny inspektor sanitarny ocenił, że szerzenie się choroby na inne kontynenty jest obecnie bardzo mało prawdopodobne. Region epidemii został objęty kwarantanną i nadzorem.
„Nie można się teraz wydostać z Konga czy Ugandy bez kontroli sanitarnej, co oznacza, że ryzyko, iż ktoś chory wsiądzie do samolotu i poleci do innego kraju, jest niskie”.
Zastrzegł jednak, że objawy mogą pojawić się później. Wirus może wylęgać się do 3 tygodni. Osoba zakażona może w tym czasie nie mieć symptomów.
„Zawsze istnieje pewne ryzyko, że w którymś z krajów poza Afryką pojawi się osoba, u której symptomy wystąpią dopiero po wylądowaniu - po kilku dniach od podróży. I na to musimy być przygotowani”.
Na razie nie ma informacji, by którykolwiek obywatel Polski wracał z regionu objętego epidemią. Dr Paweł Grzesiowski zaznaczył też, że Polacy są zniechęcani do podróży do Konga i Ugandy do czasu opanowania sytuacji. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże w region pogranicza Demokratycznej Republiki Konga, Ugandy i Sudanu Południowego.
Praga, Berlin i pacjenci przewiezieni z Afryki
W ostatnich dniach osoby, które miały kontakt z wirusem, transportowano z Afryki do Europy. W środę tuż przed północą, w Pradze wylądował samolot z amerykańskim lekarzem. Mężczyzna miał w Afryce kontakt z osobą zakażoną wirusem Ebola. Z lotniska przewiozła go specjalna karetka do specjalistycznej kliniki. Ma spędzić 3 tygodnie w izolacji. Czeskie ministerstwo zdrowia zapewniło, że pacjent nie będzie miał kontaktu z mieszkańcami kraju. Resort podał też, że na razie nie wiadomo, czy doszło do zakażenia. Według dostępnych informacji Amerykanin nie ma objawów. Do czasu ich ewentualnego wystąpienia będzie obserwowany w szpitalu. Nie będzie leczony ani poddawany badaniom diagnostycznym.
Jeśli pojawią się symptomy, szpital wyśle próbki do specjalistycznego laboratorium w Berlinie. Diagnoza może zostać tam potwierdzona w ciągu kilku godzin. W klinice pacjent ma przebywać w specjalnym namiocie izolacyjnym ustawionym w jednym z pomieszczeń. Do dyspozycji będzie miał jedynie telefon komórkowy. W środę z lotniska Entebbe w Ugandzie, niedaleko Kampali, odleciały 2 samoloty z obywatelami Stanów Zjednoczonych, którzy mieli kontakt z wirusem Ebola. Drugi pacjent, z potwierdzonym zakażeniem, trafił do Berlina, do szpitala Charité.
Dr Paweł Grzesiowski podkreślił, że te transporty nie oznaczają lokalnych zachorowań w Europie.
„Chciałbym tu być bardzo precyzyjny: nie mamy w Europie zachorowań, które pochodzą z Europy. Mamy pacjentów - i prawdopodobnie będzie ich w Europie więcej - którzy pochodzą z tego ogniska”.
Dodał, że planowanych jest kilka kolejnych transportów osób z Afryki do Europy. Akcja ma charakter skoordynowany. Obejmuje obywateli wielu państw przebywających w Kongo i Ugandzie. Jednym z powodów przewozów jest ograniczony dostęp do zaawansowanego leczenia w regionach epidemii.
„W Afryce nie można liczyć na to, że osoby chore będą objęte pełną opieką z wykorzystaniem wszystkich możliwych urządzeń, takich jak ECMO czy nowoczesne respiratory”.
Agnieszka Szuster-Ciesielska o leczeniu, diagnostyce i zakażeniach
Dr Paweł Grzesiowski wskazał, że Bundibugyo może powodować ciężki przebieg gorączki krwotocznej.
„W niektórych ogniskach opisywano śmiertelność sięgającą 50 procent, czyli połowa pacjentów umierała z tego powodu. Nie ma żadnych wątpliwości, że jest to zagrożenie wysokiego stopnia dla zdrowia publicznego”.
Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, zwróciła uwagę na brak zatwierdzonych leków i szczepionek przeciwko Bundibugyo. Szczepionka Ervebo, stosowana przeciwko odmianie Zair, wykazuje pewną skuteczność w badaniach na zwierzętach. Brakuje jednak badań klinicznych potwierdzających jej działanie u ludzi w przypadku podtypu Bundibugyo. Diagnostykę utrudnia też to, że nowoczesne testy GeneXpert nie obejmują tego podtypu wirusa. Lekarze muszą więc korzystać ze starszych i wolniejszych metod PCR.
Ebola nie rozprzestrzenia się w taki sam sposób, jak grypa ani COVID-19. Nie przenosi się drogą powietrzną. Do zakażenia dochodzi przez bezpośredni kontakt z krwią a także wydzielinami lub wydalinami osoby chorej. Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska podkreśla, że patogen może być obecny np. we krwi, wydzielinach i nasieniu. To umożliwia transmisję drogą seksualną. Szczególne ryzyko w regionach epidemii wiąże się z tradycyjnymi ceremoniami pogrzebowymi. Ekspertka poinformowała, że do wielu zakażeń dochodziło podczas mycia ciał bliskich zmarłych przed pogrzebem albo całowania ich podczas pożegnania.
Jakob Forssmed i Szwecja z ostrzeżeniami na lotniskach
Na sytuację reaguje również Szwecja. Minister spraw społecznych Jakob Forssmed poinformował w środę, że na szwedzkich lotniskach rozpoczął się montaż tablic informacyjnych dotyczących zagrożenia wirusem Ebola. To odpowiedź na ryzyko przywiezienia patogenu przez osoby powracające z regionów objętych epidemią.
„Nie można całkowicie wykluczyć przypadków zachorowań u osób powracających z krajów, gdzie trwa epidemia”.
Jakob Forssmed zaapelował, by osoby, które po powrocie zauważą u siebie nawet niewielkie objawy chorobowe, kontaktowały się ze służbami medycznymi.
Według szwedzkiego resortu spraw zagranicznych w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie, przebywa obecnie około 200 obywateli Szwecji. Jakob Forssmed zapewnił, że kraj jest przygotowany na ewentualne pojawienie się wirusa. W gotowości mają być laboratoria diagnostyczne pełniące całodobowe dyżury oraz izolatki dla pacjentów wymagających odseparowania.
Przygotowanie tablic z ostrzeżeniami i zaleceniami zlecono Urzędowi Zdrowia Publicznego. To ta sama instytucja, która odpowiadała w Szwecji za działania podczas pandemii COVID-19. Wtedy kraj nie zdecydował się na zamknięcie życia publicznego. Ograniczył się głównie do zaleceń. Montaż tablic informacyjnych o koronawirusie w portach lotniczych, był jednym z pierwszych działań.
Sytuację w Afryce znacznie utrudnia trwający konflikt zbrojny. Organizacja Lekarze bez Granic informiuje, że opanowanie epidemii we wschodnich prowincjach Demokratycznej Republiki Konga, w tym w Ituri i Kiwu Północnym, jest wyjątkowo trudne. Na tych terenach przebywa ponad 5 milionów osób przesiedlonych, a sektor medyczny jest niewydolny. W Europie nie odnotowano zachorowań pochodzących z Europy. Transportowani pacjenci i osoby obserwowane pochodzą z ogniska epidemii w Afryce.
FAQ
Czym jest podtyp Bundibugyo?
Bundibugyo to rzadki podtyp wirusa Ebola, który według dr. Pawła Grzesiowskiego znany jest od niespełna 20 lat i tylko 3 razy wywoływał ogniska epidemiczne.
Ile podejrzanych przypadków odnotowano w Demokratycznej Republice Konga?
W Demokratycznej Republice Konga odnotowano 516 podejrzanych przypadków zakażenia, w tym 131 zgonów. Na ten moment zakażenie potwierdzono u 33 osób.
Czy w Europie odnotowano lokalne zachorowania?
Dr Paweł Grzesiowski podkreślił, że w Europie nie ma zachorowań, które pochodzą z Europy. Transportowani pacjenci pochodzą z ogniska epidemii w Afryce.
Jak można zarazić się wirusem Ebola?
Do zakażenia dochodzi przez bezpośredni kontakt z krwią, wydzielinami lub wydalinami osoby chorej. Wirus nie przenosi się drogą powietrzną.
Jakie działania podjęły polskie służby?
Polskie służby sanitarne, uruchomiły procedury po komunikacie Światowej Organizacji Zdrowia. Graniczne stacje sanitarno-epidemiologiczne, szczególnie na lotniskach, są w stanie gotowości.
Źródło: TVN24