Spis treści:
- Zgłoszenie męża
- Działania straży pożarnej i ratowników
- Prokuratura wszczęła śledztwo
- Ustalenia na miejscu tragedii
Zgłoszenie męża
Służby zostały zawiadomione w niedzielę, około godziny 22:18. Zgłoszenie złożył mąż 32-letniej kobiety i ojciec dziewczynek, który poinformował o zniknięciu rodziny oraz „niepokojących śladach” w pobliżu szamba. Na miejsce przybyły jednostki straży pożarnej oraz policji. Pokrywa wejścia do szamba była odsunięta na bok. Nie wiadomo jednak, czy przesunęły ją osoby postronne udzielające pomocy, czy stało się to wcześniej.
Działania straży pożarnej i ratowników
Według relacji starszego kapitana Sebastiana Andrzejewskiego z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Koninie, po przyjeździe na miejsce, strażacy zastali już kobietę i jedno z dzieci poza zbiornikiem.
"Pomocy udzielał im mężczyzna i inna postronna osoba. W środku znajdowało się jeszcze jedno dziecko" - przekazał w poniedziałek rano na antenie TVN24 starszy kapitan Sebastian Andrzejewski z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Koninie.
Strażacy wydobyli dziecko i przeprowadzili akcję ratunkową. Na miejsce przybył także zespół ratownictwa medycznego, który stwierdził zgon kobiety. Dziewczynki przewieziono do szpitala w Koninie, lecz ich życia nie udało się uratować.
Prokuratura wszczęła śledztwo
Sprawę bada Prokuratura Rejonowa w Koninie.
"Z ustaleń prokuratury wynika, że w przedmiotowej sprawie z dużym prawdopodobieństwem mamy do czynienia z zaistnieniem przestępstwa. Na tym etapie postępowania mówimy o artykule 148 paragraf 3 kodeksu karnego, czyli przestępstwie polegającym na tym, że sprawca zabija więcej niż jedną osobę" - mówi Aleksandra Marańda z Prokuratury Rejonowej w Koninie.
Według wstępnych ustaleń Prokuratury, 32-latka zabiła swoje dwie córki i popełniła samobójstwo. Prawdopodobnie, kobieta zostawiła list pożegnalny.
"Mamy do czynienia z niewyobrażalną tragedią, bo nie żyje młoda kobieta i dwoje małoletnich dzieci, oraz to, iż w tej sprawie mamy prawdopodobnie do czynienia z dużym prawdopodobieństwem, że doszło do popełnienia przestępstwa" - powiedziała prokurator Aleksandra Marańda.
Na tym etapie, nie można wykluczyć żadnej wersji zdarzeń. Niezbędne jest przeprowadzenie sekcji zwłok ofiar oraz badań toksykologicznych.
Ustalenia na miejscu tragedii
Śledczy, pracowali na terenie posesji przez wiele godzin. Obecnie trwają przesłuchania i zabezpieczanie dowodów. Policja pod nadzorem prokuratury, prowadzi szczegółowe dochodzenie, które ma wyjaśnić, wszystkie okoliczności tego dramatycznego zdarzenia.
Źródło: TVN24, Polsat News, RMF24